Wystawa prac Sylwii Zawiślak

Sylwia Zawiślak, urodzona 1991 roku w Rzeszowie, a pochodzi z Olimpowa. ukończyła studia magisterskie na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego na kierunku grafika.

 

 

Lureatka pierwszej nagrody na IX Przeglądzie Ekslibrisu Linorytniczego i Drzeworytniczego im. Pawła Stellera w Katowicach. Autorka książki „Polskie demony ludowe”. W swoich poszukiwaniach artystycznych skupia się na dawnych obyczajach i wierzeniach terenu, w którym zamieszkuje. Stara się wyłowić na światło dzienne zapomniane, lecz nie tak odległe zwyczaje i opowieści, nawiązując do ksylograficznej tradycji. Jej prace brały udział w wystawach w Japonii, Rumunii, Rosji, na Ukrainie, we Włoszech oraz w wielu miastach w Polsce. Prace Sylwii Zawiślak to podróż w malowniczą przeszłość wypełnioną baśniami, ludowością i prostotą. Tym razem wystawa była okraszona serią poświęconą wymarłym zawodom takim jak: zabawkarz, druciarz, garncarz czy zdun, których w dzisiejszych czasach można spotkać już jedynie okazyjnie w skansenie. Seria prac wykonana jest techniką linorytu, do złudzenia przypominającą w swojej stylistyce drzeworyt ludowy. Mnogość symboliki i wyryta osobowość autorki pozwala na dłuższe spędzenie czasu ze sztuką zawartą w pracach. Sama artystka uchyla nam rąbka tajemnicy na temat wymarłych zawodów – „Mój dziadek uchodził na wsi za prawdziwego fachowca. Był cieślą, zdunem, zabawkarzem, dekarzem – imał się wielu zawodów. Większość historii znam z opowieści mojego Ojca, a w mych wyobrażeniach dziadek wyrósł na prawdziwego bohatera. Niestety, każdy z tych zawodów, nie jest już tak pożądany, jak kiedyś. Cykl dedykuję pamięci mojego Dziadka Kazimierza”. Kontrastem wystawy dotyczącej wymarłych zawodów była druga wystawa pt. “Nie – święci święci”, która jest obrazem doświadczeń związanych z wkraczaniem w dorosłe życie, kiedy poznaje się ludzi z reguły mocno zapatrzonych we własne “Ja”,nie wykazujących zbytnich zainteresowań czy nie posiadających zwyczaju stosowania względem innych empatii. Między innymi świętoszek, motywator, podróżnik itd, Skupieni na konsumpcji, swojej pracy i dbaniu o swoje interesy, zatracili najważniejsze ludzkie cechy. Oprócz wystawy Pani Sylwi mieliśmy możliwość zobaczyć kolekcję Pana Józefa Woźniaka pt “Ocalić od zapomnienia. Dawna wieś w miniaturze.” Wystawa pokazuje m.in urządzenia jakie były potrzebne do pracy, w domu, na polu w gospodarstwie oraz warsztatach rzemieślników. Za czasów Pana Józefa na wsi nie było traktorów, siewników, kombajnów. Do pracy na roli służyły konie. Wioska w Zagorzycach k. Sędziszowa Młp. Utrzymywała się głównie z rolnictwa. Wobec tego znajomość uprawy ziemi, sienia zboża, hodowli zwierząt była konieczną potrzebą. Rozwijało się również rzemiosło, stawiano domy z drewna pokryte z drewna pokryte słomianym dachem, skórę zwierząt wyprawiano np. na buty. z rzepaku, lnu lub konopi wyciskano olej, robiono płótno. Z gliny wyrabiano garnki, z wikliny koszyki. Mimo miniaturowej wielkości przedstawionych przedmiotów wszystko wyglądało interesująco i bardzo realnie.

 

Pozostaw komentarz